Czy kochamy tylko pięknych?

Joanna Bernat

Wielu ludzi mówi: „Jestem z gatunku tych poszukujących”.
Ja mogę powiedzieć o sobie, że jestem z gatunku tych, którzy już znaleźli.

Jestem zakochaną i spełnioną kobietą - żoną, matką i kochanką.
Pozostaję w stałym związku z jednym mężczyzną od siedemnastu lat. Moje małżeństwo jest bardzo udane i szczęśliwe.

Z niepokojem obserwuję, jak rozpadają się związki naszych
przyjaciół, znajomych.
A my - dwie zrośnięte ze sobą dusze - trwamy wciąż i na przekór szalonemu światu, tak blisko siebie, tak pięknie...

Życie nas nie rozpieszczało. Ale to może i dobrze, bo każda
trudność, jaka się pojawiała i każdy problem, który udało nam
się wspólnie rozwiązać, poprawiały tylko nasze wzajemne relacje i wzmacniały więź między nami.
Mimo upływu lat, nam ciągle jest ze sobą tak samo dobrze. A może nawet coraz lepiej?

Wiedza i doświadczenie zdobyte w ciągu wielu lat budowania związku sprawiają, że z dnia na dzień jest nam coraz łatwiej - kochać się, rozumieć i być ze sobą.

I tym doświadczeniem i wiedzą chcę się dzielić z innymi ludźmi, którzy również zdecydowali, że chcą iść przez życie "we dwoje".

Czy wierzę w prawdziwą miłość?
Nie, nie wierzę.
Ja po prostu wiem, że ona istnieje. Doświadczam jej każdego dnia.

Kto doświadcza, nie musi wierzyć.

Wszechobecny kult piękna przeszkadza w tym, by polubić siebie. Wywołuje kompleksy, czasem tak silne, że tracimy radość życia.

Kult młodości i piękna

Zamiast cieszyć się ciałem, które zostało nam dane, zaczynamy się go wstydzić, bo porównując siebie do tego, co jest sztucznie wykreowane i promowane w mediach, wydajemy się sobie po prostu brzydcy.

Rodzi się w nas przekonanie, że tacy cieleśnie nieatrakcyjni, nie zasługujemy na miłość. Bo to przecież tych "pięknych" widzimy w telewizji, kolorowych magazynach i to oni uśmiechają się do nas z billboardów, otoczeni wianuszkiem przyjaciół. Brzydoty w telewizji i na billboardach się nie pokazuje, a jeśli już nawet, to ci "brzydcy" są przeważnie nieszczęśliwi, smutni i borykają się z problemami.

Ciągłe oglądanie takich obrazków, powoduje mimowolne powstawanie w naszych głowach, pewnego schematu myślowego - piękny równa się szczęśliwy. Jeśli więc nie jestem piękny, logicznym jest, że nie mogę być szczęśliwy.

Nie jest to problem wyłącznie kobiet, jednak na nich, jako na płci pięknej, ciąży "odpowiedzialność", by za wszelką cenę tą piękną być.
I wtedy, gdy z jakichś powodów nasz wygląd zewnętrzny dość mocno odbiega od promowanego wszędzie ideału, rodzi się poważny problem, bo zaczynamy sobie zadawać pytanie: "Czy ja, taka brzydka, w ogóle zasługuję na miłość? Czy znajdzie się ktoś, kto mnie pokocha?"

Błędne koło

Nawet, gdy odważymy się wyjść do ludzi i szczęśliwie uda nam się znaleźć drugą połówkę, może się okazać, że to nie koniec naszych problemów. Dobrze rokujący związek, może się popsuć.

Kobieta nielubiąca swojego ciała, nie chce się nim dzielić. Wstydzi się i nie chce go pokazywać partnerowi. Unika zbliżeń, staje się smutna i wycofana. Często też czuje się po prostu samotna. Nie pozwala partnerowi, by ją kochał taką, jaka jest, bo czuje, że nie zasługuje na to, by być kochaną. Staje się poirytowana, rozżalona, ale też podejrzliwa i zazdrosna o to, że partner mógłby ją zdradzić z inną (młodszą lub ładiejszą) kobietą.

Kompleksy i brak pewności siebie, mężczyźni odbierają często jako emocjonalny chłód partnerki. Czują się zawiedzeni i oszukani. W rezultacie stają się oschli, bardziej krytyczni, bierni i nawet złośliwi, co kobiety z kolei odbierają jako potwierdzenie, że nie są warte partnera.

To z kolei pogłębia ich frustracje. Stają się jeszcze bardziej zakompleksione, wycofane i "chłodne". I tak spirala pod tytułem: "Jestem brzydka i nie zasługuję na miłość", nakręca się. To jak błędne koło.

Co z tym zrobić?

Samoakceptacja

Jeśli stajesz przed lustrem, patrzysz na siebie i widzisz, że nijak do obrazu "katalogowej piękności" nie pasujesz, przede wszystkim nie popadaj w panikę. Nabierz do tego właściwego dystansu.

Tę złą, samonakręcającą się spiralę można, a nawet trzeba zatrzymać. Mów sobie jak najczęściej (lub, jeśli wolisz - pisz na kartce), odwrotność tego, co o sobie myślisz:
"Jestem piękną, dobrą kobietą i zasługuję na miłość".

Musisz się "przeprogramować" i nastroić tak, by twoje życie wskoczyło na właściwy tor.

Dystans

Wszystkie panie, które dziś walczą z nadwagą katując się dietami i wielogodzinnymi ćwiczeniami na siłowni, w czasach, gdy żył i tworzył Rubens, byłyby uznane za "katalogowe piękności".

W niektórych afrykańskich plemionach skórę nacina się, a następnie w powstałe rany wciera, specjalnie przygotowaną maść powodującą, że na gojącej się skórze powstają duże, widoczne blizny. Te blizny uważane są za wspaniałą ozdobę ciała.

Zanim więc spojrzysz na siebie zbyt krytycznym okiem, pomyśl o tym i spróbuj nabrać właściwego dystansu. To, jak klasyfikuje nas aktualnie obowiązujący kanon piękna, to jedynie kwestia przypadku. To sprawa kultury, czasu i miejsca, w którym żyjemy, a nie jedyna, bezwzględna i absolutna prawda o naszej urodzie.

Zaufanie i samoakceptacja

Wszystko jedno czy właśnie niedawno związałaś się z mężczyzną i masz problem z samoakceptacją, czy dopiero planujesz się z kimś związać - samoakceptacja jest kluczem. Od niej trzeba zacząć.

Zanim w ogóle zabierzemy się za tworzenie związku z drugą osobą, dobrze byłoby zrobić jedną bardzo ważną rzecz - stworzyć szczęśliwy związek z samą sobą. Nauczyć się dobrze czuć we własnej skórze. Polubić ją.

Jednak jak może polubić i pokochać cię ktoś inny, skoro Ty sama siebie nie lubisz?
Co sobie pomyślisz, gdy pewnego dnia na randce powie ci, że jesteś piękna, że bardzo mu się podobasz?
Odpowiesz, że to nieprawda? Że cię niepotrzebnie "czaruje", bo Ty i tak swoje wiesz?

A jeśli jemu naprawdę się podobasz? Jeśli on naprawdę dostrzega w tobie piękną kobietę? Przecież uroda to rzecz gustu względnym. Zrozum to w końcu - on ma prawo widzieć w tobie piękną kobietę.

Jeśli nie potrafisz mu zaufać, to źle to wróży. Przecież związek musi opierać się na wzajemnym zaufaniu. Jeśli już na samym początku tego zaufania brak, co będzie dalej?

Zagrożenia

Często powtarzane myśli, stają się rzeczywistością. Tak działa nasz mózg. Jeśli będziesz ciągle mówić o sobie, że jesteś brzydka, to i on po pewnym czasie w to uwierzy. I zacznie cię tak postrzegać. Nawet, jeśli na początku widział w tobie piękną kobietę, możesz nieumyślnie popsuć ten obraz i zarazić go swoim sposobem myślenia.

Na szczęście działa to również w drugą stronę. Kobieta, nawet mniej urodziwa, jeśli jest pewna siebie, podoba się sobie i lubi swoje ciało, w oczach mężczyzny również będzie piękna. Tym naturalnym pięknem, które bije od kobiet lubiących siebie, można mężczyznę tak samo łatwo ująć, jak zrazić w przypadku braku samoakceptacji.

Jeśli więc nie zmienisz swojego sposobu myślenia i postrzegania siebie, licz się z tym, że możesz nieumyślnie zniszczyć wasz związek. Jeśli sama dla siebie nie będziesz umiała być kobietą atrakcyjną, to dla niego również nią nie będziesz. A przecież nikt nie chce być z osobą, która siebie nie lubi i patrząc na swoje odbicie w lustrze widzi jedynie "kaszalota". Przecież sama wiesz, że bycie z taką osobą to naprawdę żadna przyjemność.

Zresztą, odpowiedz sobie szczerze, na jedno bardzo ważne pytanie:
"Czy gdybym miała możliwość rozdwoić się i stanąć obok, to czy sama ze sobą chciałabym być?"
Jeśli odpowiedź brzmi: "Nie", to znaczy, że jeszcze wiele pracy przed tobą.

Mężczyzna też człowiek

W społeczeństwie utarł się stereotyp, że dla mężczyzn liczy się w kobiecie jedynie uroda.
Owszem, panowie to wzrokowcy i lubią sobie popatrzeć na ładne kobiety, jednak nie dla wszystkich uroda jest najważniejsza.

Niektórzy bardziej cenią piękno ukryte w środku, jak - dobroć, mądrość, poczucie humoru czy namietność i pasję.

Dlatego właśnie kobiety posiadające takie cechy, mają duże szanse na znalezienie fajnego partnera i stworzenie  udanego związku, nawet, gdy daleko im do wyglądu modelki. W codziennym życiu bowiem to nie nasza uroda, ale to, co sobą reprezentujemy, liczy się najbardziej.
 

Pamiętajmy, że "mężczyźni to też ludzie". Mają własne smutki, problemy i wiele kompleksów. Ci mądrzejsi potrafią kochać, akceptować i szczerze podziwiać. Takich mężczyzn kochajmy i same dawajmy im powody do miłości.

Mężczyźni myślący o stworzeniu stałego związku, są bardziej tolerancyjni, otwarci oraz elastyczni, jeśli chodzi o kobiecą urodę. W końcu przecież szukają osoby, z którą będzie im się dobrze i szczęśliwie żyło, a nie bezużytecznego "eksponatu", który można postawić w domu tylko po to, żeby się ładnie prezentował.

Piękno subiektywne

Jak mawiał jeden z moich profesorów w liceum: "Do każdej gęby można się przyzwyczaić". I miał rację.O ile każdy typ urody można z czasem zaakceptować, oswoić się z nim, o tyle nie z każdym charakterem da się wytrzymać na dłuższą metę.

Kobieta egoistyczna, zakompleksiona, prymitywna, nieodpowiedzialna, zimna, nie stworzy z mężczyzną udanego związku, nawet gdyby była najpiękniejsza na świecie.

Zamiast więc popadać w panikę i tracić nadzieję, że z powodu naszej (względnej przecież) brzydoty nikt nas nie będzie chciał, zaufajmy życiu i pomyślny, że na pewno jest gdzieś mężczyzna, który naszą urodę zaakceptuje, a duszę pokocha. Otwórzmy się na możliwość znalezienia takiego kogoś. Ta otwartość jest bardzo ważna.

Przede wszystkim - pracujmy nad sobą!

Starajmy się rozwijać w sobie takie cechy charakteru, które pozwolą nam stawać się z dnia na dzień lepszymi, coraz bardziej wartościowymi partnerkami dla naszych panów. Pielęgnujmy swoją kobiecość.

Kobieta emanująca kobiecością zawsze będzie piękna. Subiektywnie piękna. I to piękno subiektywne jest o wiele cenniejsze od urody czysto fizycznej, bo ono nie przeminie wraz z wiekiem.

Kobiecość, ta w swym najlepszym wydaniu, przyciąga mężczyzn jak magnes, bez względu na to jak wyglądamy. Bo kobiecość tak naprawdę niewiele ma wspólnego z panującym obecnie kanonem piękna.

I mężczyźni o to pytani, często stwierdzają: "w zasadzie sam nie wiem, co mnie w niej tak pociąga. Chyba ma w sobie to coś."

To "coś"

To "coś", to miłość po prostu. Umiejętność kochania zarówno siebie, jak i drugiej istoty. To radość życia, pewność siebie oraz świadomość, że jest się dobrym i wartościowym człowiekiem. Osobą, która mimo swoich fizycznych niedoskonałości zasługuje na to, by być kochaną.

Jeśli poczujemy się godne miłości, zaczniemy tę miłość do siebie przyciągać. I kwestią czasu pozostanie, kiedy znajdzie się mężczyzna, który nas zaakceptuje i pokocha.

Dbajmy  więc o to "coś", a życie odwdzięczy nam się miłością.
 

Twój email:
E-mail znajomego:

Ilość komentarzy: 1
Xyz 2010-05-14 - 20:59
Subiektywny artykuł. Jest tutaj poniżanie ludzi, którzy potrzebują
atrakcyjnych partnerów. Dla niektórych jest to ważne przez całe życie by
partnerka była ładna i zawsze zadbana. To jest potrzeba indywidualna i nie
powinno się Jej piętnować, bo niby jakim prawem? Dlatego, że ten facet nie
wybrał CIEBIE, tylko JĄ?
Dodaj swoją opinię:
Nick:
Treść:
Prosimy wpisać kod z obrazka:

Najnowsze wideo

Randka w ciemno Co widzą mężczyźni patrząc na kobietę
20 rzeczy których nie należy mówić do kobiety Poradnik dla samotnych Pierwsza Randka

Top 10 wideo


Randka za... 5 zł Śmieszne zdjecia w profilu Kręgle w Hulakula Wypożyczalnia rowerów Ostra jazda w terenie Kurs nurkowania Szalejemy w Paintballa Konno może każdy Gdzie grillować w Warszawie? Baseny termalne koło Warszawy

Top 10 artykułów


Mężczyźni kochają Problem zaborczych kobiet Jak przejąć władzę w związku? Miłość na odległość Jakich kobiet pragną mężczyźni? Jak się wycofać z krępującej znajomości? Piękne kobiety kochają brzydali Nowa miłość to nie grzech Pierwsza nie ostatnia miłość Czy kochamy tylko pięknych?

Miejsce na randkę

Mała Gruzja

Nasi autorzy

Katarzyna
Ciałowicz
Izabela
Żylińska
Joanna
Bernat
Marcin
Pawłowski