Nowa miłość to nie grzech

Joanna Bernat

Wielu ludzi mówi: „Jestem z gatunku tych poszukujących”.
Ja mogę powiedzieć o sobie, że jestem z gatunku tych, którzy już znaleźli.

Jestem zakochaną i spełnioną kobietą - żoną, matką i kochanką.
Pozostaję w stałym związku z jednym mężczyzną od siedemnastu lat. Moje małżeństwo jest bardzo udane i szczęśliwe.

Z niepokojem obserwuję, jak rozpadają się związki naszych
przyjaciół, znajomych.
A my - dwie zrośnięte ze sobą dusze - trwamy wciąż i na przekór szalonemu światu, tak blisko siebie, tak pięknie...

Życie nas nie rozpieszczało. Ale to może i dobrze, bo każda
trudność, jaka się pojawiała i każdy problem, który udało nam
się wspólnie rozwiązać, poprawiały tylko nasze wzajemne relacje i wzmacniały więź między nami.
Mimo upływu lat, nam ciągle jest ze sobą tak samo dobrze. A może nawet coraz lepiej?

Wiedza i doświadczenie zdobyte w ciągu wielu lat budowania związku sprawiają, że z dnia na dzień jest nam coraz łatwiej - kochać się, rozumieć i być ze sobą.

I tym doświadczeniem i wiedzą chcę się dzielić z innymi ludźmi, którzy również zdecydowali, że chcą iść przez życie "we dwoje".

Czy wierzę w prawdziwą miłość?
Nie, nie wierzę.
Ja po prostu wiem, że ona istnieje. Doświadczam jej każdego dnia.

Kto doświadcza, nie musi wierzyć.

Zostałaś sama? Jesteś wdową, rozwódką lub ktoś Cię zwyczajnie oszukał?

 Teraz zapewne zastanawiasz się, co zrobić dalej ze swoim życiem. A może po tym, przez co przeszłaś przestałaś wierzyć w miłość?

 "Czego ja właściwie chcę?"

Po pierwsze, należałoby odpowiedzieć sobie na pytanie - "Czy będąc samotną, potrafię być szczęśliwa?”.Tworzenie związków to nie obowiązek. Jeśli jest Ci dobrze samej, to może zrezygnuj z szukania partnera.

Jeśli jednak gdzieś w głębi duszy czujesz, że czegoś Ci brak i tęsknisz za bliskością drugiego człowieka, szukaj go. Najważniejsze jednak to wiedzieć, czego chce się od życia oraz jasno i konkretnie to sprecyzować.

"Chciałabym, ale boję się"

Często bywa, że nie do końca wiemy, co dzieje się w naszej psychice. Gubimy się, kiedy powoduje nami wiele sprzecznych uczuć.Z jednej strony czegoś chcemy, a z drugiej boimy tego się tak bardzo, że wmawiamy sobie coś zupełnie innego.

Wybieramy logikę nie chcąc ryzykować utraty świętego spokoju. Nawet, jeśli nie czujemy się z tym do końca szczęśliwe, jakże często myślimy: "Może gdy spróbuję coś zmienić w swoim życiu, będzie już tylko gorzej?"

Boimy się porażki i związanego z nią bólu. Dlatego często decydujemy się, by wszystko zostało tak, jak jest, bo przecież jest "znośnie". A lepiej, żeby było "znośnie" niż "nie wiadomo jak". Tkwimy więc w bezruchu i tęsknimy za szczęściem zmagając się z uczuciem wewnętrznej pustki, niespełnienia i dręczącej samotności.

"Kto nie ryzykuje, ten nie ma"

Przysłowie stare jak świat, ale jakże ponadczasowe. Lęk przed przyszłością nie jest niczym nietypowym. Mamy prawo się bać. Nie warto jednak być niewolnikiem swojego strachu.

Jeśli szczerz ze sobą porozmawiasz i zdasz sobie sprawę z tego, że Twoja niechęć przed stworzeniem kolejnego związku wynika wyłącznie ze strachu przed zmianami (albo przed tym, że po raz kolejny może Wam się nie udać) i z potrzeby uczuciowej asekuracji, spróbuj uświadomić sobie, że ryzyko jest po prostu częścią życia. Czasem warto zaryzykować, by móc coś zyskać.

 Strach ma wielkie oczy

Strach to zwyczane ludzkie uczucie. To właśnie dzięki niemu potrafimy rozróżnić sytuacje dla nas niebezpieczne i ich unikać. Czujemy podświadomie lęk przed dzikimi zwierzętami, przed ogniem, będąc na dużych wysokościach. Strach informuje nas o potencjalnym niebezpieczeństwie i każe go unikać. W ten sposób pomaga nam żyć i przetrwać.

Nie jest jednak dobrze, gdy zaczyna nami rządzić i gdy obezwładnia nas w sytuacjach, w których byśmy sobie tego nie życzyli. Wtedy bowiem działa na naszą szkodę.

Jeśli czujesz potrzebę znalezienia kolejnego partnera, a Twoje lęki Ci w tym przeszkadzają, czas coś z tym zrobić. Strach staje się twoim wrogiem, paralizatorem, który utrudnia działanie. Trzeba zacząć nad tym pracować.

"Emocjonalne porządki"

Jeśli zakończenie poprzedniego związku było dla Ciebie w jakiś sposób bolesne, daj sobie czas na zagojenie ran. Ten czas jest Ci potrzebny.

Nie warto jednak zbyt długo użalać się nad sobą. Czas ucieka i jest go z każdym dniem coraz mniej. A tu przecież chodzi o Ciebie i Twoje szczęście.

Ważne jest, by nie hodować w sobie żalu, że z jakiegoś powodu nam się poprzednim razem nie udało. Nie obrażać się na świat i nie wycofywać się z niego - by nie popaść w zgorzknienie i poczucie, że życie potraktowało nas niesprawiedliwie.

Najlepiej zacząć od uporządkowania emocji pozostałych po poprzednim związku. Jeśli z jakiegoś powodu małżeństwo Wam się "zawaliło", zanim zaczniesz budować następny związek, dobrze by było, byś najpierw uprzątnęła ten swój emocjonalny gruz.

Wybaczyć poprzedniemu partnerowi?

To jest możliwe i warte zachodu, by negatywnych emocji nie przenosić do nowego związku.

Jeśli nie zrobisz porządku w swojej głowie, ryzykujesz tym, że wszystkie stłumione żale mogą spowodować rozpad Twojej kolejnej relacji. To tak, jakby zacząć budować nowy dom na gruzach starego. Jest wielce prawdopodobne, że konstrukcja będzie niestabilna i wtedy budowla, prędzej czy później, się zawali.

Jeśli czujesz złość, żal lub zawiść, spróbuj wybaczyć swojemu poprzedniemu partnerowi, że nie dał Ci tego, czego od niego oczekiwałaś (cokolwiek by to było). Spróbuj zobaczyć w nim zwykłego człowieka – z wadami, mającego prawo do popełniania błędów. W końcu przecież nikt nie jest ideałem. Wszyscy też mamy prawo do walki o własne szczęście. Postaraj się to zrozumieć i zaakceptować.

Spróbuj raz na zawsze pozbyć się toksycznych uczuć i zrobić w sobie miejsce na nowe pozytywne emocje. A potem, gdy już uporasz się sama ze sobą, zamknij stary rozdział swojego życia i pozwól, by zaczął się nowy.

Daj sobie kolejną szansę

Jest przecież na świecie wielu fajnych facetów i kobiet, są szczęśliwe związki (również małżeńskie). Na ulicach widać zakochane pary trzymające się za ręce. Skoro więc inni mogą się cieszyć partnerstwem, dlaczego nie Ty?

"Szklanka w połowie pełna"

Jak patrzysz na życie? Czy Twoja szklanka jest zawsze w połowie pusta, czy w połowie pełna? Potrafisz cieszyć się z tego, co masz czy raczej skupiasz się na tym, czego Ci brakuje? Naprawdę wiele zależy od naszego nastawienia.

Niestety, choć bardzo bym chciała, nie mogę Ci obiecać, że gdy się odważysz i spróbujesz, to na pewno Ci się uda. Bo nikt nie wie tego, co będzie na pewno. Jakieś ryzyko porażki zawsze istnieje i trzeba to sobie otwarcie powiedzieć.

 Festina lente

Niemniej - tak naprawdę niczym nie ryzykujesz, jeśli podejdziesz do sprawy mądrze. Nie musisz przecież od razu wychodzić za mąż. Na początek możecie zostać po prostu przyjaciółmi. W każdej chwili będziecie mogli się rozstać, gdyby on okazał się jednak nieodpowiednim mężczyzną dla Ciebie.

Jeśli jednak będzie Wam ze sobą dobrze, kiedy okaże się, że świetnie do siebie pasujecie, wtedy następnym krokiem może być właśnie zalegalizowanie związku.

 Nie straty, a zysk

Jeśli uda Ci się spojrzeć na tę sytuację przez pryzmat "szklanki w połowie pełnej" i zamiast skupiać się na tym, co możesz stracić, pomyślisz o tym, co możesz zyskać, będzie Ci dużo łatwiej pokonać strach. I pamiętaj, że możesz zyskać bardzo wiele.

Twój nowy mężczyzna może okazać się wspaniałym towarzyszem życia. Da Ci oparcie w trudnych chwilach i będzie ciekawym partnerem do rozmów oraz spędzania wolnego czasu.

A wieczorem będziesz mogła wtulić się w niego jak w ciepłą poduchę i zasnąć, czując to cudowne uczucie wzajemnej bliskości.

Walczysz o siebie

Twoja druga połowa gdzieś na Ciebie czeka i może właśnie teraz Cię szuka - pomóż Wam. Otwórz się na nową miłość, walcz ze strachem i spróbuj go pokonać.

Trudno bowiem o lepszy i bardziej szlachetny powód do zmagań z własnym lękiem, niż walka o własne szczęście.

 

 

Twój email:
E-mail znajomego:

Ilość komentarzy: 2
kurtyzana 2010-02-09 - 07:08
sranie w banie, niektórzy ludzie mają inne problemy. Mnie zostawił mąż jak
się okazało, że mogę mieć raka piersi i poddać się mastektomii. Później
to on zachorował (stwardnienie rozsiane) i chciał wrócić. Powiedziałam nie,
tak samo jak on zrobił. I teraz ciągle słyszę komentarze rodziny, jego,
znajomych że jestem złą żoną :(
Ola 2010-01-20 - 09:50
"Kto nie ryzykuje, ten nie ma" i to jest święta prawda!
Dodaj swoją opinię:
Nick:
Treść:
Prosimy wpisać kod z obrazka:

Najnowsze wideo

Randka w ciemno Co widzą mężczyźni patrząc na kobietę
20 rzeczy których nie należy mówić do kobiety Poradnik dla samotnych Pierwsza Randka

Top 10 wideo


Randka za... 5 zł Śmieszne zdjecia w profilu Kręgle w Hulakula Wypożyczalnia rowerów Ostra jazda w terenie Kurs nurkowania Szalejemy w Paintballa Konno może każdy Gdzie grillować w Warszawie? Baseny termalne koło Warszawy

Top 10 artykułów


Mężczyźni kochają Problem zaborczych kobiet Jak przejąć władzę w związku? Miłość na odległość Jakich kobiet pragną mężczyźni? Jak się wycofać z krępującej znajomości? Piękne kobiety kochają brzydali Nowa miłość to nie grzech Pierwsza nie ostatnia miłość Czy kochamy tylko pięknych?

Miejsce na randkę

Cesarski Pałac

Nasi autorzy

Tomasz
Zaręba
Aneta
Kołodziej
Dominika
Sajdak
Mirosława
Ragan