Miłość na odległość
| | |
|
Dziennikarka z zawodu i zamiłowania.
Po latach zajmowania się tematami gospodarczymi i politycznymi postanowiła zmienić działkę na lżejszy kaliber i połączyć zawód z drugą jej pasją, podróżami.
Teraz zwiedza świat dalszy i bliższy, a potem opisuje swoje wrażenia na rozmaitych łamach.
Pracowała/współpracuje m.in. z magazynem PLL LOT Kaleidoscope, Życiem i Życiem Warszawy, Travelerem, National Geographic, Poznaj Świat.
Wolny czas stara się spędzać aktywnie: rower, kajaki, a zimą narty. Lubi też nowe wyzwania z dozą adrenaliny. Dlatego wymyśliła i zorganizowała dla bardziej „usportowionych” czytelników Travelera konkurs Traveler Adventire Team, podczas którego musieli spróbować swych sił w nieznanych im dotąd dyscyplinach: tyrolce, quadach, słowackiej Formule 1.
W chwilach wolnych eksperymentuje w kuchni, czyta książki i chodzi na długie spacery z przygarniętym psem-wielorasowcem o włoskim imieniu Fabio.
|
|
|
| |
| | |
Poznali się przez Internet jak bohaterowie powieści „Samotność w sieci”. Ona – kobieta po przejściach. On – mężczyzna z przeszłością.
Najpierw były rozmowy, potem cyberseks. Wydawało się, że są idealnie dobrani. Jednak rzeczywistość okazała się nieco inna.
Spotkanie w sieci
Oboje odkładali to pierwsze spotkanie. Nie dlatego, że się czegoś obawiali, ale zwyczajnie brakowało im czasu. On miał rodzinę, ona była singielką zasiadającą we władzach międzynarodowego koncernu.
Poza tym byli niemal przekonani o słuszności swojego wyboru. Przecież wymienili się zdjęciami, znali (z opisu) swoje opinie, mieli zbliżone gusta i nawet znali swoje wady! On na przykład przyznał się do bałaganiarstwa, za które zawsze żona robiła mu awantury.
Ona miała słabość do szybkich numerków, a zdobywanie mężczyzn zaczęła traktować jako hobby, zastępujące stały związek.
Ale przecież tym razem miało być inaczej. Wreszcie spotkali się w holu jednego z pięciogwiazdkowych hoteli wymarzonego dla kochanków miasta, Paryżu.
Realnie nierealni
Na początku go nie poznała - przecież na focie nie miał takiego brzucha i wyraźnej łysiny! Ona zaś w realu okazała się brunetką nie blondynką, a jego przecież zawsze kręciły jasnowłose. Przeżyła kolejne niemiłe zaskoczenie przy recepcji, gdy nagle okazało się, że za apartament musi zapłacić sama, bo jemu z jakichś powodów nie działała karta.
Seks
No i ten seks… miało być z figurami, a on załatwił swoje w minutę i zapadł w sen. Gdy chrapał już obok niej piątą godzinę, zrezygnowana postanowiła zejść do nocnego baru w hotelu. Traf chciał, że dwa krzesła obok siedział niezwykle interesujący samotny mężczyzna…
Nie zdradzę, kochanie
Edek i Arleta mieli wziąć ślub, ale nagła choroba jego ojca pokrzyżowała im plany. Ponieważ leczenie wymagało dużych nakładów finansowych, przewyższających znacznie możliwości Edka, postanowił na pół roku wyjechać do Anglii.
– Zarobię, spłacę długi u rodziny i jeszcze odłożę coś na ślub. Zobaczysz, ten czas szybko minie. Będziemy pisać maile. – Zapewniał, gdy odprowadzała go na autobus do Londynu.
Nierealna bajka
I rzeczywiście, pierwszy e-list przyszedł już następnego dnia wieczorem. Pisał w kawiarence internetowej, że ta praca na budowie będzie chyba ok. Majster, choć Angol jest wporzo, kwatera też spoko. I że kocha Olę jak stąd do końca świata i z powrotem.
Dostawała takie listy codziennie przez dwa tygodnie, potem już rzadziej, co dwa-trzy dni.
Pierwsze "ale"
Tłumaczył się zmęczeniem, stresem w pracy – Angol ma „odpały”, a chłopaki z kwatery chleją po nocach i sprowadzają call-girlsy -. Trochę ją to zaniepokoiło, ale przecież Edek by na taką nie spojrzał.
Po czterech miesiącach napisał, że ma szansę przedłużyć kontrakt na innej budowie o kolejne pół roku. Zarobi więcej, może starczy na zaliczkę do mieszkania.
Nagła cisza
Napisała mu, że wytrzyma, choć zajmowanie się własną schorowaną matką i jeszcze jego ojcem zaczyna ją męczyć. Znów przez dwa tygodnie częściej pisał i słał buziaki. Potem nagle cisza. Gdy wysłała górę maili z pytaniem co się stało, wreszcie odpowiedział.
Męskie wykręty
Był chory, a ta kawiarenka internetowa na rogu była zamknięta. Ale nadal kocha. Popłakała więc nad tym mailem i napisała, że mogłaby do niego przyjechać, bo ma w Londynie koleżankę, u której się zatrzyma, a dla mamy i ojca znajdzie opiekę. Odpisał szybko, żeby nie przyjeżdżała, bo ma teraz „full” pracy i jest „busy”. Poza tym jego „chief” jest „jelous” o „girlfriendy” pracowników. I znów cisza.
Po dwóch tygodniach napisał, ale jego list był chłodny i zdawkowy jak komunikat. Podobnie następne. Znów przedłużył kontrakt o pół roku i o kolejne pół… Coraz mniej ją to obchodziło, choć dowiedziała się od kogoś, że znalazł sobie dziewczynę w Londynie.
Może dlatego, że od dwóch miesięcy żyła już z Tadkiem, który zapewnił jej mieszkanie, pieniądze, a przede wszystkim był na miejscu.
Zimno-ciepło
Twierdzenie, że gorąca miłość przetrwa wszelkie przeciwności jest ryzykowne. Uczucie podtrzymywane tylko za pomocą maili, zwłaszcza gdy rozłąka trwa długie miesiące z czasem staje się tak wirtualne, jak prowadzona korespondencja.
Nawet najpiękniejsze listy, sms-y, czy telefony, nie zastąpią fizycznej obecności bliskiej osoby.
Nasze potrzeby
Potrzebujemy nie tylko seksu i czułości, ale - wspólnego obiadu, podczas którego poplotkujemy o znajomych, wypitej razem kawy, przechadzki po parku, pomocy w bieżących sprawach czy nawet zwykłej sprzeczki.
Wtedy czujemy, że żyjemy, sprawdzamy siebie i partnera na co dzień, widzimy czy jest dla nas odpowiedni i mamy szansę budować związek.
Internet a życie
W sieci można się poznać, ale wrażenia najlepiej szybko zweryfikować w realu, bo rzeczywistość utrudnia autokreację, nawet kiedy mamy do czynienia z mistrzami tej dziedziny.
Partner na odległość nie rozwiąże naszych problemów, nie wesprze, nie obroni i nie zrozumie, bo jest obserwatorem, a nie uczestnikiem naszego życia. Warto o tym pamiętać.
Ilość komentarzy: 6
|
blisko
2010-04-14 - 14:57
|
|
DALEKO-to bądź sam, jak nie masz czasu na miłość
|
|
daleko
2010-02-15 - 05:06
|
Związek na odległość ma też swoje dobre strony, ja np potrzebuje sporo przestrzeni w związku i nie zawsze mam czas aby byc na zawołanie tej drugiej osoby.
|
|
Róża
2010-02-09 - 07:03
|
o matko, spaślaki są obrzydliwe. faceci dbajcie o siebie bo jesteście obleśni z tymi brzucholami :(
|
|
BUŁKA
2010-02-09 - 07:02
|
co "co ona sobie myślała", a co on sobie myślał?? Że pokocha go za oszustwa? jak kobieta ma tylko 3jg więcej niż na obrazku to faceci już kręcą nosem a sami udają Di Caprio a na spotkania przychodzą Quasimodo!!!
|
|
Marcin
2010-01-20 - 09:00
|
|
To sie musialo tak skonczyc. Co ona sobie myslala????
|
|
Rogalik
2010-01-20 - 08:25
|
Jak dla mnie związek na odległość to jest jakieś nieporozumienie! Taki związek nie przetrwa!
|
Dodaj swoją opinię: